Osiem dla siedmiu. Test Jaecoo 8 PHEV AWD
Na naszym rynku strategia chińskiego koncernu Chery jest dosyć prosta. Zaoferować jak najwięcej SUV-ów, różnej wielkości, z różnymi napędami i pod różnymi markami. Klient zawsze będzie miał z czego wybrać. Jednak każda z marek (Chery, Jaecoo i Omoda) ma jeden model flagowy, taki z wyższej półki. Zbudowane są na większej platformie T2X, mają mocniejszą jednostkę (wyłącznie PHEV) i funkcjonalny napęd AWD. Chery Tiggo 9 jest tylko siedmioosobowe, Omoda 9 (test tutaj) tylko pięcioosobowa, wybierać pomiędzy pięcioma a siedmioma miejscami można tylko w zaprezentowanym niedawno najnowszym Jaecoo. Test Jaecoo 8 pozwoli sprawdzić, jak to działa.
Jaecoo 8 – jak działa chiński PHEV?

Chińska „super hybryda” działa trochę inaczej (i zdecydowanie lepiej) niż podobne konstrukcje z Europy. Ich podstawą są silniki spalinowe o wysokiej sprawności cieplnej (44%) zaprojektowane do działania w układzie hybrydowym oraz przekładnie Dedicated Hybrid Transmission (DHT). Przekładnia optymalizuje zarządzanie momentem obrotowym pochodzącym z obu silników, i w przeciwieństwie do konwencjonalnych skrzyń, DHT często wykorzystuje elektromagnetyczne mechanizmy sprzęgające lub uproszczone przekładnie bezstopniowe lub wielobiegowe (jak np. 3-biegowe) w połączeniu z chłodzeniem wodnym zamiast oleju przekładniowego. Pozwala też układowi działać tylko w trybie elektrycznym, jako hybryda szeregowa bądź równoległa – wszystko zależy od obciążenia układu i warunków pracy. Konstruowane w Chinach hybrydy plug-in opierają się na jeszcze dwóch filarach – bateriach o dużej pojemności i po prostu dużych zbiornikach paliwa, dzięki czemu możliwe są zasięgi ponad tysiąca kilometrów na jednym ładowaniu i tankowaniu. W modelach na platformie T2X pojemność baterii to 34 kWh, a możliwy zasięg na prądzie dochodzi do 140 km. Co ważne, system inteligentnego trybu zarządzania energią nie dopuszcza do rozładowania baterii poniżej 20%, chyba, że zostanie to przez kierowcę wymuszone. W układzie są aż trzy silniki elektryczne, a razem z jednostką spalinową dają moc 428 KM i 580 Nm momentu obrotowego. Ale głównym celem napędów hybrydowych jest oszczędność paliwa – jeśli ładujemy baterię i korzystamy głównie z prądu, będzie znikoma. W normalnej jeździe z rozładowaną baterią też jest oszczędnie, spokojnie można się zmieścić w granicach 6 litrów na 100 km.

Luksusy w środku

Jaecoo 8 – podobnie jak kuzyni – jest dużym autem, ma 4,82 metra długości i 2,82 metra rozstawu osi. W środku jest więc naprawdę dużo miejsca nawet przy siedmiu osobach (chociaż wtedy zapominamy o bagażniku). Jako samochód z wyższej półki z aspiracjami do konkurowania z klasycznym segmentem premium J8 ma też bardzo bogate wyposażenie. Na podgrzewanych i wentylowanych fotelach (przednie mają też masaż) znajdziemy prawdziwą skórę, klimatyzacja jest osobno regulowana dla przednich i tylnych siedzeń, audio nosi logo Sony itd. Pewnym zaskoczeniem jest układ ekranów – nie znajdziemy tu dużego, pionowego ekranu centralnego, który jest wyróżnikiem mniejszych modeli J5 i J7. Ekrany są dwa, połączone, ale tak jak w Omodzie 9 ustawione poziomo. I niestety większością funkcji trzeba z tego ekranu sterować, choć oddać trzeba, że kilka fizycznych przycisków i pokręteł też znajdziemy. Lepiej niż w Omodzie 9 przemyślano też pozycję za kierownicą. W tamtym samochodzie narzekałem na zbyt mały zakres regulacji fotela, głównie na wysokość. W Jaecoo 8 ewidentnie to poprawiono, bo nie siedzi się już „jak na traktorze” i nie ma konieczności wyginania nogi pod nienaturalnym kątem. Czyli można wprowadzić drobne zmiany (bo konstrukcja fotela jest taka sama) żeby uzyskać naprawdę dużą poprawę. Pochwalić trzeba też head-up display, może nie aż tak rozbudowany jak w „dziewiątce”, ale idealnie wręcz czytelny. Generalnie, poza pewnymi przypadłościami typowymi dla aut chińskich (o ekranozie czy długiej procedurze startowej już nie mi się pisać), wnętrze J8 jest naprawdę przyjemne. Także z tyłu – płaska podłoga pozwala zająć także środkowe miejsce, a spory zakres regulacji tylnych miejsc – przewieźć w trzecim rzędzie także dorosłych. Chociaż, oczywiście, raczej na krótkich dystansach. Ale gdy w samochodzie są tylko cztery osoby, komfort jest naprawdę odczuwalny. Tym bardziej, że raczej komfortowo zestrojono także zawieszenie. Jest, co prawda, mniej miękkie niż w innych chińskich autach nastawionych na „komfort” (cudzysłów celowy), ale nadal trochę za bardzo buja. Bardzo przyjemny i przewidywalny jest natomiast układ kierowniczy.



Premium?
Czy to już poziom porównywalny z europejskimi markami z uznanego segmentu premium? Jeszcze nie do końca, choć pod wieloma względami Chińczycy są już coraz bliżej. Z pewnych rzeczy, jak wysuwane klamki, czy umiłowanie sterowania przez ekran, i tak będą musieli zrezygnować. Do innych sami się przekonają, starając się jeszcze lepiej dostosować do gustów i przyzwyczajeń europejskich kierowców. Ale za 235 tysięcy (cena wariantu siedmioosobowego) Jaecoo 8 oferuje naprawdę kawał porządnego samochodu, z pełnym wyposażeniem i bardzo nowoczesnym napędem. I moim zdaniem ten test Jaecoo 8 pokazał, że to się sprzeda nawet bez kampanii reklamowej z piłkarzem.

tekst: Bartosz Ławski
zdjęcia: serwis prasowy

