Baterie to podstawa. Test BYD Seal 6 DM-i Touring
Wiedza naukowa to ogromny kapitał, trzeba tylko umieć go wykorzystać. Pan Wang Chuanfu, chemik, specjalista od metali ziem rzadkich, wiedział, jak to zrobić. Opuścił uniwersytet i w 1995 roku założył firmę produkującą – jakżeby inaczej – baterie do telefonów. Nazwał ją BYD, czyli Build Your Dreams, dość romantycznie jak na naukowca. Marzenia spełniły się szybciej, niż pan Wang mógłby przypuszczać. Jego baterie okazały się lepsze i tańsze od japońskich (w końcu znał się na ich produkcji), wkrótce pojawiły się więc pierwsze poważne kontrakty od Motoroli i Nokii. BYD do dzisiaj jest jednym z największych na świecie producentów baterii do telefonów.

BYD – od baterii do pogromców Tesli
Ale rozwój elektromobilności nie mógł ujść uwadze pana Wanga. W końcu podstawą są baterie, czyli jego specjalność. Jednak w Chinach wejście w motoryzację nie jest proste – trzeba mieć rządową licencję. Firmy państwowe uzyskują ją łatwo, prywatne – niekoniecznie. BYD weszła więc tylnymi drzwiami, wykupując małą, ale państwową, markę Qinchuan. Pierwsze samochody były więc czysto spalinowe, ale już w 2008 roku marka BYD wypuściła pierwszą hybrydę plug-in. Pojawił się też naprawdę poważny inwestor, sam Warren Buffett. Kolejny raz poszło szybko. W 2022 roku BYD zakończył produkcję samochodów spalinowych, a w 2025 wyprzedził w sprzedaży aut elektrycznych Teslę.

Dzisiaj BYD to globalna potęga, warta wiele miliardów dolarów, ekspansywnie opanowująca kolejne rynki na całym świecie. Ich oferta to przede wszystkim samochody elektryczne i hybrydy plug-in, produkują też autobusy i ciężarówki (oczywiście elektryczne). Przewaga BYD to samowystarczalność, czyli integracja pionowa – mają własne baterie (to oczywiste), własne silniki, własne platformy, chipy, oprogramowanie itp. Rozwijają też własną sieć stacji ładowania o potężnej mocy ponad 1 MW. Ich Blade Batteries są fenomenem – mniejsze, stabilniejsze, szybciej się ładujące.









BYD Seal 6 DM-i Touring
W Polsce BYD jest – jak wszystkie chińskie marki – od niedawna, ale już z zauważalną obecnością i dość bogatą ofertą. W gamie są nie tylko SUV-y, ale też sedany, miejskie hatchbacki i kombi o nazwie BYD Seal 6 DM-i Touring. Samochód, obok którego trudno przejść obojętnie, bo jest realną konkurencją dla bestsellerów takich jak VW Passat czy Skoda Superb. To ten sam segment, zbliżony wymiarami (Seal 6 ma 4,84 metra długości, prawie tyle samo co Passat i Superb) czy pojemnością bagażnika (500 litrów do 1535 litrów po złożeniu siedzeń).

Mało chiński
Ale to, co wyróżnia ten model, to jego „europejskość”. Jest, jeśli można tak powiedzieć, mało chiński. Od wyglądu po wnętrze widać, że projektowano go z myślą o europejskim kliencie. To po prostu ładne, spore kombi, na którym bez problemu można nakleić znaczek jakiejś bardzo tradycyjnej marki i pewnie nikt by się nie zorientował. BYD Seal 6 DM-i Touring celuje też w segment premium – nie, jeszcze nie trafia, ale jest dość blisko.









Wnętrze
Wyraźnie pod europejskiego kierowcę skrojono wnętrze. Dzięki Blade Batteries zakres regulacji fotela jest spory, pozycja za kierownicą będzie więc dokładnie taka, jak w wymienianych wcześniej autach konkurencji. Sam fotel też jest zdecydowanie lepszy niż w wielu chińskich samochodach, siedzisko nie jest za krótkie, a oparcie wysokie i dobrze wyprofilowane. Jedyna wada to brak regulacji podparcia lędźwiowego. Sama kierownica jest normalnie okrągła, niezbyt duża, z przyjemnym grubym wieńcem. Przyciski są logicznie pogrupowane i dobrze opisane, nie trzeba niczego zgadywać.

Oczywiście, samochód cierpi na typowo chińską przypadłość, czyli ekranozę, ale w stadium niezbyt zaawansowanym. Na tunelu środkowym jest kilka przycisków i dwa pokrętła, w tym od głośności – to plus, bo pasażer nie musi się przeklikiwać przez ekranowe menu. Ale reszta, głównie sterowanie klimatyzacją, jest oczywiście na ekranie. Dobre chociaż tyle, że dolny pasek ze skrótami jest widoczny zawsze, nawet po podłączeniu Android Auto czy Apple CarPlay.









Typowo chińska jest też „procedura startowa”, którą trzeba powtarzać po każdym uruchomieniu. Mały ekranik przed kierowcą jest – to też chińska specjalność – przeładowany informacjami, a head-up display nie jest niestety dostępny nawet za dopłatą. Ale generalnie da się z tym żyć. Zresztą chińskie przepisy już od przyszłego roku będą wymagać powrotu fizycznego sterowania najważniejszymi funkcjami. Obowiązkowe będą też na przykład normalne klamki – tutaj BYD nie musi niczego zmieniać, bo Seal 6 ma kasetowe, a nie wysuwane.

Hybrydowy napęd DM-i
Napęd to oczywiście hybryda plug-in, zwana DM-i (od Dual Mode). Z jednej strony to typowa chińska „super hybryda”, z drugiej – BYD rozgrywa to nieco inaczej niż konkurencja (np. Chery). Napędy DM-i działają na zasadzie „EV first”, zatem główną rolę odgrywa tu silnik elektryczny. Spalinowy ma typowe 1,5 litra pojemności, ale jest wolnossący, pracuje w cyklu Atkinsona i jest zoptymalizowany pod działanie jako generator. Zatem w mieście, przy niższych prędkościach, DM-i pracuje jak typowa hybryda szeregowa. Dopiero przy wyższych prędkościach przechodzi w tryb równoległy, dopuszczając napęd spalinowy do napędzania kół.









100 km na baterii
Systemowo w mocniejszym wariancie (taki jest w samochodzie testowym) ma to 212 KM – wystarczająco do płynnego poruszania się. Do tego specjalność firmy, czyli bateria typu Blade o pojemności 18 kWh. Jeśli wymusimy tryb EV, da się przejechać ok. 100 km na prądzie. Jeśli od początku ustawiamy tryb HEV, bateria rozładowuje się tylko do poziomu, który ustawimy w menu zarządzania energią, ale raczej nie niżej niż 20%. Z doświadczenia wiem, ze optymalnym ustawieniem jest 25% – silnik spalinowy nie włącza się wtedy zbyt często, a zapas energii jest wystarczający, żeby nawet w trasie zawsze wspomóc silnik spalinowy.









W tym mocniejszym wariancie Seal 6 ma możliwość ładowania prądem stałym, choć niezbyt wysokim, 26 kW. Według producenta zasięg samochodu przy naładowanej baterii i pełnym zbiorniku to 1350 km. Wierzę, bo sam przejechałem ponad 1000 km, uzyskując zużycie poniżej 5 litrów na 100 km. W mieście było to raczej w okolicach czterech litrów. Jak na duże kombi – absolutna rewelacja.

Tylko NEV czyli New Energy Vehicles
Chińska konkurencja wprowadza już działające na podobnej zasadzie zwykłe hybrydy, zwane też „samoładującymi”. BYD dotychczas w ogóle tego nie tykał, skupiając się na „New Energy Vehicles”, czyli BEV i PHEV. Ale żeby radzić sobie w Europie, pewnie będzie musiał skonstruować wariant bez gniazdka. Technologicznie to nie jest duży wysiłek, koszty spadną, a tym samym wzrośnie konkurencyjność. Ale oficjalnej zapowiedzi wprowadzenia wariantu HEV jeszcze nie ma, zatem to tylko klasyczne gdybanie.

BYD Seal 6 DM-i Touring nie sprzedaje się tak dobrze, jak SUV-y z tej samej serii, czyli Seal U i Sealion 5. Nie jest to też model najmocniej promowany przez importera, a szkoda. Bo cena jest mocno promocyjna, samochód można zdobyć już za niewiele ponad 150 tysięcy (oficjalnie, katalogowo, to 190). I moim zdaniem warto, choćby dlatego, że nie jest SUV-em – tych mamy na rynku aż nadto.
Tekst: Bartosz Ławski, zdjęcia: Paweł Bielak / Pablo Images
Jeśli podoba Ci się Overdrive i to co robimy, to będzie nam miło jeśli będziesz nas wspierać za pośrednictwem PATRONITE. Poza naszą wdzięcznością uzyskasz dostęp do dodatkowych materiałów i atrakcji.


